Aktywne ferie, czyli niezwykła lekcja historii

Czas ferii to dla obu grup ze Szkoły Podstawowej im. Ludwiki Jakubowicz w Ostrowitem, biorących udział w projekcie Cyfrowej Dziecięcej Encyklopedii Wielkopolan, czas aktywny. Dzieci postanowiły wykorzystać ten czas i odwiedzić Poznań. Jaki był cel ich wycieczki oraz co chcieli zobaczyć? O tym mówi Dorota Bryska, opiekunka jednej z grup:

Spotkanie w muzeum z kustoszem nie było zwykłym zwiedzaniem i oglądaniem zbiorów. Była to niesamowita lekcja historii, z niezwykłym przesłaniem. Rzadko zdarza się, żeby dzieci były tak żywo zainteresowane i znały odpowiedź na prawie wszystkie pytania dotyczące historii. W grupie znalazł się Kuba – mały pasjonat dziejów, który na obrazie potrafił rozpoznać nawet Jana Henryka Dąbrowskiego.

Aktywne ferie, czyli niezwykła lekcja historii

Skoro o obrazach mowa – kustosz zwrócił uwagę na bardzo ważną rzecz. Przedstawienie wojny na obrazach jest niebywale trudne, te zawierają wiele scenek rodzajowych. I tak na jednym z nich widzimy upadającego z konia żołnierza, zranionych oficerów, a nawet lecącą kule! Na portretach również zawarto wiele szczegółów – począwszy od odznaczeń, charakterystycznych cech mundurów, elementów stroju, poprzez leżące przedmioty na biurku, np. na portrecie gen. Sokolnickiego – gdzie znalazła się zaszyfrowana kłódka, która służyła do zamknięcia teki z aktami! Wspomnianą kłódkę mieliśmy okazję zobaczyć na żywo!

Aktywne ferie, czyli niezwykła lekcja historii

Oglądając obrazy mogliśmy zauważyć, że wojsko trzymało się w grupie. Jak podkreślał nasz przewodnik – było to bardzo ważne, bo tylko w grupie mogli wygrać. Dodał także, że klasa również powinna trzymać się razem. Wspierając się można daleko zajść. W czasie wojny dużą rolę odgrywali dobosze, którzy uderzali w bębny. Dzięki temu grupa się nie rozchodziła.

Aktywne ferie, czyli niezwykła lekcja historii

W czasie tej lekcji nie zabrakło także wielu ciekawostek. Wiecie, że kiedyś nawet kosze wiklinowe służyły za tarcze? Zbroja waży aż 30 kilogramów, a herb to połączenie godła z tarczą?

Zgadnijcie jakich zawodów na świecie jest najwięcej? Lekarzy? Być może wyda Wam się to mało prawdopodobne – jednak to mama mówi, kiedy dziecko ma się położyć, a koleżanka podpowie, żeby zimą używać kremu. Najwięcej jest jednak historyków – każdy z nas ma swoją historię. Nasze piątkowe spotkanie również przeszło już do historii. Historii, którą zapamiętamy na długo.

Przejdźmy jednak do historii osób, którą poznają nasi eSzkolni uczniowie. Kogo wybrali encyklopedyści?

Stanisław Garsztka – regionalista, który na emeryturze zajmował się zbieraniem informacji o słynnych postaciach. „Postać pana Stanisława zainteresowała dzieci ze względu na to, że opisywał życie regionu. Miał też przeżycia wojenne, w czasie II Wojny Światowej, jako dziecko wywieziony był na roboty przymusowe do Niemiec – w wieku 6 lat. Tutaj jego wspomnienia uzyskaliśmy także z wiadomości archiwalnych Wiadomości Słupeckich – lokalnego czasopisma” – mówi Dorota Bryska.

„Z artykułu pana Garsztki trafiliśmy na Czesława Tomaszewskiego, którego z kolei on opisał – jego działalność wojenną, która nas zainteresowała. W czasie II Wojny Światowej, jako młody człowiek, wydawał na terenie Ostrowitego i okolicznych miejscowości czasopismo Polska żyje. Takie podziemne, konspiracyjne. I po wojnie, jeszcze do lat pięćdziesiątych był pod opieką służby bezpieczeństwa” – dodaje opiekunka.

Grupa nawiązała kontakt z rodzinami swoich bohaterów i już po feriach przeprowadzą z nimi wywiady. To co ciekawe, uczniowie byli tak chętni do przeprowadzenia wywiadów, że było trzeba zorganizować casting! Chętni przeprowadzali wywiady w swoim gronie. Te były nagrywane na dyktafonie. Następnie cały zespół odsłuchał wszystkie wywiady i w wyniku głosowania wybrani zostali najlepsi redaktorzy. Osoby, które zwyciężyły poprowadzą wywiady.

Do tej pory zajmowali się zgromadzeniem podstawowych informacji z Internetu i różnych broszur. Dużo dała im wizyta w Muzeum Regionalnym w Słupcy, gdzie panie udzieliły dzieciom dużo wskazówek co do rodziny i publikacji.

Aktywne ferie, czyli niezwykła lekcja historii

Jak wygląda współpraca z grupą? Przychodzą wszyscy na każde zdjęcia i nie trzeba im o tym przypominać. Dopytują się, co będą robić, są aktywni, chcą działać. Podzielili się ze względu na swoje zainteresowania i umiejętności – i tak powstała grupa informatyczna promująca projekt na portalu społecznościowymi facebook, literacka – zajmująca się przetwarzaniem zdobytych informacji na papier, historyczna – gdzie Kuba wiedzie prym i uwzględnia wszelkie informacje historyczne.

Druga grupa, pod opieką Adama Pliszki, tworzy biogramTadeusza Parysa i księdza Franciszka Szczygłowskiego. Tadeusz Parys był burmistrzem Słupcy. Był także aptekarzem. Zasłynął z pomocy ludziom w czasach, kiedy Słupca była bardzo biedna. Z kolei ksiądz Franciszek Szczygłowskie wybudował szkoły – współczesne Liceum Ogólnokształcące i Szkołę Podstawową w Słupcy. Wybudował także Szkołę Handlową, odnowił Klasztow w Lądzie i sprowadził tam Salezjanów. Był dobrym organizatorem, działaczem społecznym i oświatowym.

Jak uczniowie radzą sobie w projekcie? „Trzeba ich nakierowywać. Dużo trzeba im tłumaczyć, jakie to były czasy, z czym borykały się tamte pokolenia. To jest zupełnie coś innego, inna była rzeczywistość wtedy, a inna jest teraz, co oni żyją” – odpowiada Adam Pliszka.

Co dzieciom w projekcie podoba się najbardziej? „Głównie to, że możemy bawiąc się zrobić i odkryć coś, co może nam się przydać w przyszłości. Podobają nam się także wyjazdy i wycieczki do muzeum” – mówią wspólnie Damian Wątroba i Kamil Wegner. „To, że możemy coś sami wyszukać, zrobić. Odkryć coś o jakiejś postaci – coś, czego nikt nie wie” – dodaje Weronika Mazurek.

Aktywne ferie, czyli niezwykła lekcja historii

A jakie wartości w projekcie dostrzega opiekunka zespołu?

I te słowa są najlepszym podsumowaniem naszego spotkania. Jestem przekonana, że ta niezwykła lekcja historii pozwoli uczniom lepiej zrozumieć czasy, w których żyli ich bohaterowie.