Śladami eSzkoły

Projekty systemowe „eSzkoła – Moja Wielkopolska” i „eSzkoła Wielkopolska – Cyfrowa Dziecięca Encyklopedia Wielkopolan”, które były realizowane w latach 2011-2015, wyposażyły ponad 330 wielkopolskich szkół w profesjonalną infrastrukturę techniczną, która m. in. zapewnia szkołom bezprzewodowy Internet w każdym miejscu w budynku. Projekty te zostały pozytywnie zainicjowane przez Zarząd Województwa Wielkopolskiego, który dostrzegł problem wyposażenia technicznego szkół oraz wykorzystania środków unijnych w celu wdrażania nowych metod nauczania.

Skutkiem tego pilotażu są dwa elementy trwałości projektu. Pierwszy, to trwałe zmiany nauczycieli i uczniów w podejściu do edukacji. Szkoły miały okazję poznać metodę projektów, która nauczyła ich współpracy, wzajemnego zaufania i odpowiedzialności za wspólnie wykonywaną pracę. A to wszystko przy realizacji projektów uczniowskich, które poruszyły nie tylko środowiska szkolne, ale również lokalne. Drugim elementem trwałości programu „eSzkoła Wielkopolska” jest infrastruktura szkolna niezbędna do zrealizowania projektów uczniowskich z wykorzystaniem Internetu, ale także do codziennego funkcjonowania szkoły.

Jak projekt oraz to, co po nim w szkołach zostało wspominają jego uczestnicy?

„Projekt pokazał wykorzystanie nowych technologii na lekcjach, nauczyciele teraz mają mnóstwo pomysłów. Poza tym nie ukrywam, że nakręcił technologicznie naszą szkołę. Dzięki temu w większości sal mamy dzisiaj tablice interaktywne. eSzkoła pokazała, że dając możliwości techniczne, np. sieć Wi-Fi w całej szkole, mamy pewne możliwości dużo szersze. A poza tym zmieniło się też myślenie nauczycieli. Więcej pracują metodą projektów, a uczniowie dzięki temu też zyskują i zdobywają wiedzę” - mówi Michał Ratajczyk, Zastępca Dyrektora Zespołu Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Krobi. Podkreśla również, że cały czas jest zwolennikiem inwestowania w dobry sprzęt. Ponieważ „szkoły nie stać na to, żeby co chwilę zmieniać ten sprzęt. Trzeba kupić dobry sprzęt, on ma służyć ileś lat”.

Jakie zmiany zauważa Dyrektor Zespołu Szkół w Ptaszkowie?

Zacznijmy od twardych efektów, czyli cała infrastruktura, która oczywiście po projekcie została. Serwerownia, dostęp do Internetu Wi-Fi, laptopy, tablety czy tablica interaktywna. Jednak przede wszystkim pozostały fajne wspomnienia. Nauczycielom jest łatwiej pracować metodą projektów, ponieważ nabyli doświadczenie. Ci uczniowie, którzy brali udział w projektach, stopniowo żegnają się już z naszą szkołą, ale doświadczenie nauczycieli owocuje przy pracy z nowymi uczniami”- komentuje Rajmund Majcherek.

Jak zmieniło się III Liceum Ogólnokształcące w Koninie po przystąpieniu do eSzkoły?

Bardzo! eSzkoła jakby otworzyła nam oczy na potrzebę informatyzacji liceum i od tego się zaczęło. Młodzież, która przychodzi z gimnazjum oczekuje tego, że liceum to będzie już szkoła na wysokim poziomie i całkowicie zinformatyzowana. Dzięki projektowi i co rocznemu uzupełnianiu sprzętu – liczymy na to, że tak już nas młodzież w tej chwili postrzega. Jako szkołę nowoczesną, skomputeryzowaną, zinformatyzowaną. I tak w tej chwili pracujemy” - zapewnia Dyrektor Bożena Pyzder.

Są miasta, które korzystają z dorobku eSzkoły i idąc jej śladami, wyposażają szkoły w swoim powiecie w podobne technologie. Przykładem takich dobrych praktyk jest Gniezno, które do tej pory w sprzęt wyposażyło już trzy szkoły, a przez najbliższe lata będzie wyposażać kolejne placówki. Mieliśmy okazję porozmawiać z osobami, które przyczyniły się do gnieźnieńskiej rewolucji i rozumieją potrzebę zmian w oświacie.

Zastępca Prezydenta Gniezna, Michał Powałowski, sam był kiedyś nauczycielem i zna problemy, z jakimi szkoły borykają się na co dzień. Jaki zatem jest plan działania?

Mamy 11 szkół w Gnieźnie – 4 gimnazja i 7 szkół podstawowych. Póki co zostały zbudowane 3 sieci – 2 w szkołach podstawowych i 1 w gimnazjum. Sieci z wydzielonymi sieciami WLAN pod dydaktykę, pod administrację i dla dostępu dla uczniów. W planie na przyszły rok mamy kolejne 3 szkoły. To jest rola samorządu, żeby zapewnić bazę, dać środki techniczne, czyli my musimy stworzyć warunki. Natomiast szkoła musi te warunki odpowiednio wykorzystać w dydaktyce, na co dzień. I w takim kierunku zmierzamy”- wyjaśnia Michał Powałowski.

Nie uciekniemy od postępu technologicznego. Dzisiaj świat zmienia się pod tym względem praktycznie z tygodnia na tydzień. Wchodzą nowe technologie, wchodzą nowe możliwości i urządzenia. Szkoła dzisiaj kształcąc młodego człowieka, musi też być nowoczesna, musi sprostać jego potrzebom. I zadaniem organu prowadzącego jest takie przygotowanie szkoły, aby ten uczeń zdobywał wiedzę w niej, w jak najlepszych warunkach. Dla ucznia takim naturalnym środowiskiem pracy jest Internet, komputer, jest technologia informacyjna. Dzisiaj, żeby z uczniem się porozumieć, żeby rozmawiać z nim jego językiem, posługiwać się jego narzędziami, musimy takie warunki stwarzać. To jest nasze zadanie. Wiadomo, że to zadanie kosztuje, ale rozkładając je odpowiednio w czasie możemy właśnie w ten sposób szkoły przygotować. Im dłużej będziemy czekać, tym gorzej znowu będziemy mieć przy tworzeniu czy startowaniu od początku. Trzeba wykorzystywać te komputery, które w tej chwili są, a wokół nich budować infrastrukturę sieciową” – dodaje.

A jak te rewolucyjne zmiany odbierają główni zainteresowani, to jest szkoły, które zostały wyposażone w infrastrukturę techniczną? Są zachwyceni i jak podkreśla Dyrektor Gimnazjum nr 2, Paweł Matkowski, w tym roku pierwszy raz pojedzie na Konferencję Administratorów Szkolnych Sieci Komputerowych i nie wróci sfrustrowany, bo jego szkoła przestała pozostawać w tyle. Dlaczego zdecydowali się na korzystanie z profesjonalnych rozwiązań technologicznych w swoich szkołach?

To wynikało z tego, że te wszystkie domowe sposoby na Internet, domowe access pointy, które w warunkach domowych spisują się rewelacyjnie, przy szkole, w której korzystają nauczyciele, uczniowie, administracja, nie są w stanie dać sobie rady. Na dodatek, wszystkie te sieci szkolne, które do tej pory mieliśmy, tak naprawdę były robione na zasadzie „to tu może coś zrobimy”.

Z tego powodu. Z Pawłem Jagielskim mieliśmy taką sytuację, że robili u nas ci sami „fachowcy”, w związku z tym to w ogóle nie funkcjonowało. I tak naprawdę wydane pieniądze, były wyrzucone w błoto” – mówi Paweł Matkowski.

Dlaczego profesjonalne rozwiązania? Jeśli ktoś chce mieć coś działające dobrze, to idzie w profesjonalny sprzęt, a nie w zastępczy - typu access pointy, które się nadają do domu jednorodzinnego czy do małego biura. Tutaj mamy duże przestrzenie, tak jak w mojej szkole (jest to największa szkoła - liczebnie i gabarytowo) - zasięg przy tym sprzęcie, który był, był tak minimalny, że nigdzie na dobrą sprawę nie było sygnału. A w tej chwili, po wykonaniu sieci, mamy profesjonalnie rozciągnięty sygnał na całej szkole. Ludzie już w tej chwili mówią o tym, że teraz jest fajnie, bo nie zrywa”- dodaje Paweł Jagielski, nauczyciel informatyki w Szkole Podstawowej nr 12 w Gnieźnie.

Gniezno w małej skali zrealizowało to, co w dużej skali zrobiło województwo opolskie. W Opolu 111 szkół jest podłączonych do sieci szkieletowej TPSA, przez którą łączy się z serwerownią regionalną w Opolu, z której dostaje wszystkie usługi - od Internetu począwszy, przez kontrolę treści i antywirusową, zabezpieczenia przed atakami z zewnątrz i platformę edukacyjną. Jest to model wyjęty z rynku korporacyjnego, stosowany przez banki czy firmy wielooddziałowe. Cały biznes, oparty w różnych miejscach i posiadający wiele lokalizacji, stara się unifikować infrastrukturę i tworzyć oprogramowanie używane z jednego miejsca.

Kolejnym przykładem dobrych praktyk jest Września, która poszła o krok dalej i zbudowała „mikrogrid” wrzesiński, gdzie wszystkie placówki są w jednej sieci lokalnej i mają jeden dostęp do Internetu.

Jaki pomysł na edukację ma Urząd Miasta i Gminy we Wrześni?

Jesteśmy właśnie na pierwszym etapie realizacji, który polega na połączeniu siecią światłowodową wszystkich jednostek (szkoły podstawowe, przedszkola i gimnazja)” – mówi Rafał Stobiński, starszy informatyk w UMiG. Jaki będzie kolejny etap? „Wstępnie jest pomysł na centralizację usług sieciowych dla szkół w celu większej ekonomii kosztów, związanych z zakupem infrastruktury i wszelkimi sprawami związanymi z serwisem i opieką. W tej chwili mamy już w części szkół osoby lub firmy, które sprawują opiekę nad infrastrukturą – dodaje Stobiński. Zapewnia również, że kierunek działań jest podobny do eSzkoły, mają tylko swój własny pomysł na niego: „obejmujemy wszystkie jednostki, bo tak naprawdę łączymy ze sobą nie tylko jednostki związane z edukacją, ale też ośrodki sportu, kultury, muzeum czy bibliotekę”.

Zmiany zaczęli wprowadzać w 2007 roku, kiedy to w pierwszej szkole wprowadzili dziennik elektroniczny. Wtedy też została wybudowana pierwsza, w pełni certyfikowana sieć strukturalna na całym obiekcie. Stworzono profesjonalną, klimatyzowaną serwerownię, kupiono markowe serwery. W tej chwili są 3 szkoły, w których sieć komputerowa została zrobiona od A do Z. We wszystkich klasach są komputery. Mają także szkoły, gdzie każda sala wyposażona jest w tablicę multimedialną.

Pierwsze bariery, na jakie napotkali, były już na etapie doboru sprzętu.

Wiele razy padały pytania, dlaczego chcemy sprzęt takiej klasy, a nie coś taniego. Wiele osób twierdziło, że są one wygórowane. Na przestrzeni czasu, gdy zaczęły dochodzić informacje z kraju, że kupiono sprzęt, który leży do dzisiaj i nikt nie chce z niego korzystać. U nas kupiono sprzęt dobrej klasy. Sprawdza się, nie ma z nim problemów”- podsumowuje Rafał Stobiński.

Czym zatem wygrywa Września? Wszystko zależy od współpracy i chęci ludzi, bo bez tego nic by się nie zrobiło. W wielu miastach szkoły są zostawione same i nie mają nikogo, kto doradzi im, w jaki sprzęt informatyczny warto zainwestować.

U nas jest tak, że szkoły konsultują z nami i wiele rzeczy jest realizowanych na szczeblu centralnym, a nie indywidualnie na poszczególne szkoły”- podsumowuje starszy informatyk Urzędu Miasta i Gminy we Wrześni.

Niezwykle cieszy fakt, że w szkołach oraz w organach, które je prowadzą, są ludzie świadomi potrzeb zmieniającej się szkoły. Są osoby, które w dorobku eSzkoły zobaczyły wartość dodaną i chcą iść jej śladami. Pamiętajmy, że na zmiany potrzeba czasu. Szkoły potrzebują kilku lat, żeby nauczyć się żyć z technologią, zaprzyjaźnić się z nią i korzystać z możliwości, jakie oferuje. Pamiętajmy jednak, że technologia nie zastąpi nauczyciela. Jak podkreśla Elżbieta Walkowiak, poznański kurator oświaty: „nie unikniemy wprowadzania profesjonalnej infrastruktury do szkół, ale pamiętajmy, że to nie zastąpi myślenia. Jeżeli możemy pokazać coś w naturze, reakcję chemiczną czy doświadczenie fizyczne, to pokażmy to. Tego nie da się nauczyć z Internetu, tam jest tylko obraz. Dajmy możliwość przeżywania, konstruowania, doświadczania i eksperymentowania. A to, czego nie można zrobić w klasie, pokażmy na tablicy, przy pomocy komputera albo też pozwólmy poszukać w Internecie”.

Najlepszym podsumowaniem będą słowa Dyrektora Gimnazjum nr 2 w Gnieźnie, Pawła Matkowskiego: „My od tej informatyzacji nie uciekniemy i musimy wchodzić w potrzeby uczniów. Nie można mówić, że ten uczeń jest zły i niedobry, bo chce korzystać z telefonu komórkowego. On innego świata nie zna. My mamy na celu pokazać mu jak z tego telefonu korzystać, żeby on wyciągnął z niego jak największe korzyści. A przy okazji chcemy pokazać, że oprócz tych technologicznych rzeczy, są też te tradycyjne, o których warto pamiętać - że jest książka, telewizja, teatr. Co nie oznacza, że on nie może sobie tej książki przeczytać w czytniku e-booków, że on filmu nie może obejrzeć w Internecie, bo takie możliwości są”.